Miesięczne archiwum: Maj 2014

W radiowej Jedynce, 16.05.2014

audycja-16-05-2014NAPRAWDĘ Z NAJWYŻSZEJ PÓŁKI

„Dlaczego nikt wcześniej nie wydał takiej książki?”, zapytał mnie Romek Czejarek, widząc „Mazurek Dąbrowskiego. Nasz hymn narodowy” Małgorzaty Strzałkowskiej.
Bo to heroiczna praca?
Jeśli komuś wydaje się, że łatwo zebrać taki materiał, dokonać rzetelnej konsultacji (a kto mógłby zrobić to lepiej niż profesor Jan Żaryn), oprawić muzycznie (wielki ukłon dla Pana Marka Sewena; ech, ten salonowy mazurek…) i wydać tak, by książka służyła najmłodszym, starszym i dorosłym czytelnikom, licealistom i kibicom, dziadkom i wnukom – ten jest w błędzie. Pełna podziwu obserwowałam powstawanie tej książki, więc tym bardziej cieszę się, że mogę o niej opowiedzieć i z całego serca polecić.

Inna niż zazwyczaj Małgorzata Strzałkowska – tym razem nie „Łamiąca języki” czy przylepiająca „Plaster czarownicy” lub zgłębiająca problemy „Zielonego i Nikta”, lecz ucząca nas patriotyzmu, o którym najczęściej mówi się między wierszami. I naszej historii.

Audycja, część I

I taka, jaką doskonale znamy Maria Wiernikowska i jej korespondencje wojenne. Pisane z perspektywy kobiety – bo kiedy mężczyźni widzą działa artyleryjskie i wozy bojowe, Marysia dostrzega kobietę dojącą krowę, bo w każdej sytuacji trzeba nakarmić dzieci… Dwadzieścia lat narażania życia (wzruszająca rozmowa Autorki z Lidią Ostałowską i Wojciechem Tochmanem sprzed lat – gdy Szura, syn Marii Wiernikowskiej, miał osiem lat i trzeba było ruszać w świat w tajemnicy, żeby się dziecko nie bało) – i fundamentalne pytanie w najnowszym, rozpoczynającym książkę tekście: Czy warto umierać? Za cokolwiek? Czy też sztuką jest – jak ponad dziewięćdziesięcioletni tata Autorki – po prostu żyć? Gruzja, górny Karabach, Grozne, Afganistan, dramat Kurdów, Czeczenia – czytaliśmy teksty Wiernikowskiej w „Tygodniku Powszechnym”, Gazecie Wyborczej”, słuchaliśmy w radiowych korespondencjach – a jednak zebrane razem – czytają się na nowo, dotykają jeszcze mocniej.

Mądra, głęboka, nieoczywista, ale i przerażająca w zapisie okrucieństwa wojny książka. Pięknie napisana!

Audycja, część II

A czy mogłaby być niepięknie napisana książka trzech wybitnych profesorów językoznawców? Oczywiście nie. Szczególnie gdy ich rozmowę o języku moderuje Jerzy Sosnowski z Trójki. Dowcipna, pełna informacji (często przemyconej w pysznej anegdocie), rzetelnej dyskusji (a nie walki – co podkreślają rozmówcy!) książki sprawia przyjemność i oby stała się przebojem! Książka do czytania i podczytywania fragmentami! Pomagająca dostrzec zapisane w języku zjawiska społeczne i tendencje w polszczyźnie. Prawdziwa przyjemność lektury!

W radiowej Jedynce, 09.05.2014

audycja-09-05-2014Piękna „Grace księżna Monako”, zielone połoniny Ukrainy w oczach Tarasa Prochaśki i jedyna taka „Podróż na jednej nodze”

„W gazetach tego nie napiszą”, napisał Taras Prochaśko (znakomity tytuł – prawda?). Trudno uwierzyć, by książkę skończył przedwczoraj czy przed tygodniem, a przecież gdy się ją czyta, ma się wrażenie, że dotyka tych najważniejszych problemów, którymi dziś żyjemy, i które (nie z dnia na dzień) stały się punktem zapalnym. Pamiętam jeszcze jego „Ukrainę” (napisaną z Żaganem, wydaną w krakowskim Nemrodzie) – wtedy też czułam się oprowadzona przez gospodarza po miejscach, które kocha, ale też o które się troszczy i niepokoi. Czy zrozumiemy duszę Ukrainy? A czy w ogóle jest taka jedna dusza? Czy raczej zrozumiemy, ile w niej tajemnic i nie będziemy naiwnie mówić „wiem, wiem”… Ja wiem, że nic nie wiem. O „tektonicznym pęknięciu Ukrainy”, jak to nazwał (choć podział wyczuwałam, kiedy gościem Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie była Ukraina, inaczej rozmawiało się z ośrodkiem ze Lwowa, inaczej z Kijowa)… Świetnie napisana – uwierzcie mi Państwo, Ci pisarze ze Stanisławowa (Iwano-Frankiwska) piszą po swojemu – i doskonale! (przypominam, że niedawno polecałam nową książkę Jurija Andruchowycza, również wydaną przez Czarne).

Chwilami brzmi to jak najlepszy felieton, chwilami jak… baśń. O „zielonej połoninie”, Karpatach, szeptuchach i wiedźmach.

Audycja, część I

A jak bajka – piękna bajka –  jest opowieść o „Grace księżnej Monako”. Tu jednak można raczej westchnąć: gazety o tym napisały… tyle kłamstw, tyle podłości. Nie wiedziałam, że Grace miała z paparazzi życie nie lepsze niż księżna Di (zresztą, piękna Grace wprowadzała młodziutką Dianę w życie dworskie, oswajała i ochraniała…). Ona dała sobie z bandą paparazzi radę, jej dzieci – już mniej. Najpiękniej było wtedy, gdy gazety nic nie wiedziały – o rozwijającym się LISTOWNIE romansie, budzącej się miłości.

Piękna kobieta, piękne zdjęcie, piękna bajka – jedyna książka o Grace autoryzowana przez rodzinę książęcą, napisana przez znającą samą księżną i Karolinę Jeffreya Robinsona, który miał dostęp do archiwów, prywatnej korespondencji, dokumentów, i tylko jedno polecenie od księcia „Pisz prawdę”.

Audycja, część II

Tym razem dla dorosłych zatem mroczna, tajemnicza baśń o puszczy i bajka o księżniczce – a dla dzieci wierszem opisana przez Małgorzatę Strzałkowską „Podróż na jednej nodze” – bo kiedy ślimaka zaproszono na imieniny cioci, to… Jest bardzo motoryzacyjne (mój Mateusz – gdyby dziś był mały – piszczałby na pewno przy wozie strażackim, ale ślimak będzie jechał i rowerem, i motocyklem, i samochodem – różowa 2cv – i tramwajem, i… a wracać zechce balonem. Mali chłopcy będą zachwyceni, choć to oczywiście książka nie dla chłopców! O nie! Nie w tych czasach. Zatem – o tym, jak ślimak skoczył na jednej nodze do cioci na imieniny – w książce Małgorzaty Strzałkowskiej ilustrowanej przez bardzo lubianego przez dzieci (i profesora Grzegorza Leszczyńskiego też!!!) – Marcina Bruchnalskiego! A wydanej jak zawsze przez Bajkę jak najrzetelniej (piękne, a jakże zapomniane słowo – nie mniej niż cecha…)!