Wyobraźnia języka

W 2012 roku ukazały się dwie książki Doroty Gellner, których wielkim walorem jest słowo – „Zawiłości miłości” i „Wścibscy”.

Zawilosci-milosciWscibscy

Tytuły te wymieniam zgodnie z chronologią wydawania, a nie wartością edycji, bowiem szaty graficznej „Zawiłości miłości” – przede wszystkim ilustracji Katarzyny Sadowskiej – nie można eufemistycznie nazwać „pograniczem kiczu”, gdyż, jak sądzę, granica dobrego smaku została przekroczona. Jednak mimo to często wracam z przyjemnością do lektury tych wierszowanych opowieści o miłosnych perypetiach jej bohaterów – księgowych, piekarza, szklarza, cukiernika, kucharza, zegarmistrza, krawca, kominiarza, elektryka, sprzątaczki…Właśnie zawody zakochanych odgrywają w nich kluczową rolę, bowiem poetka, opowiadając ich miłosne historie, posługuje się językiem związanym z pracą bohaterów – wyrażeniami, słowami pokrewnymi, wieloznacznymi lub o znaczeniu przenośnym. Tworzy piękne „zawodowe” porównania i metafory. Czytamy więc np. zgrabny siedmiozgłoskowiec o miłości nieśmiałej panienki i piekarza; oto ona – cała w wypiekach – przychodzi do jego piekarni, gdzie on właśnie wypieka chleb, ale – choć zajęty – dostrzega, jak pięknie wyrosła (niczym jego ciasto w dzieży). A na weselu (stojąc wśród stołów pełnych wypieków) ów piekarz pokreśla, że jego wybranka jest tak nieśmiała, bo oto została świeżo upieczoną małżonką. To znów zegarmistrz (w wierszu „Czas na miłość”) – a to waha się (jak zegarowe) wahadło, czy się oświadczyć, a to nie słucha wskazówek, czyli dobrych rad, by wreszcie się odważył, bo w końcu czas ucieka. Znalazła się w tym wierszu nawet prawdziwa scena balkonowa (z zegarem z kukułką). Po prostu pyszna zabawa literacka! Żarty językowe i sytuacyjne, czasem nutka nostalgii, czasem chwila zamyślenia (choćby przy lekturze „Sprzątaczki”, która tak sprzątała i sprzątała, że „Wymiotła z życia miłość. / Wymiotła ją i już! / I znikła gdzieś bez śladu. / Bo ślad zasypał kurz”). Dwadzieścia trzy świetne wiersze, dzięki którym mali czytelnicy odkryją nowe znaczenia znanych już słów lub po prostu uświadomią sobie, jak różne rzeczy te same słowa określają; i będą się z pewnością znakomicie bawić, odkrywając bogactwo polszczyzny. Nastolatki (ech, gdyby nie ta szata graficzna, polecałabym im z całego serca „Zawiłości miłości” na walentynki) mogą się dzięki niej uzbroić w zgrabne i inteligentne riposty, wzbogacając swój miłosny język, młode panny – zamyślić, a dojrzali czytelnicy – niejednokrotnie westchnąć nad „Zawiłościami miłości”… śmiejąc się przy tym do rozpuku.

Te dwadzieścia trzy wiersze zostały precyzyjnie złożone w interesujący zamknięty cykl, podobnie jak wydane w 2010 roku (z bardzo dobrymi ilustracjami Jony Jung) wiersze składające się na tom „Krawcowe”. I tam poetka konsekwentnie posługuje się zaczerpniętym z krawiectwa słownictwem (och, wielu tatusiów przy wspólnej lekturze z dzieckiem może wejść w tajemniczy „damski świat” – choćby cudownych nazw materiałów, które znalazły się w zbiorach krawcowej-kolekcjonerki; a niejeden wujek zadziwi się pewnie, dostrzegając, jak słowa z zakresu „kroju i szycia” zmieniły znaczenie i funkcjonują w języku potocznym). I podobnie jak – nominowani przez IBBY do tytułu „Książka Roku 2012” – „Wścibscy”.

I tu Dorota Gellner zachwyca lekkością pióra i humorem, które od lat zjednują jej rzesze czytelników. Tym razem przeważa humor sytuacyjny (poszczególne scenki są wręcz teatralne, a w dodatku ich komizm świetnie podkreślają ilustracje Beaty Zdęby), a cykl wierszy spaja w jedno frapujący temat: wścibstwo. „Wścibscy wszędzie nos wtykają! Podsłuchiwać uwielbiają! […] Wścibscy wszystkich podglądają! Z każdej strony oczy mają! Wyskakują spod poduszek, ze słoików, z rondli, z puszek! Są koło nas! Zawsze blisko! Wścibscy pragną wiedzieć wszystko!”.

Wścibska niania, dziadek, babcia, wścibska wnuczka i wnuczek, kot, pies, mysz zajęci są przede wszystkim życiem innych, i choć za każdym razem dostają nauczkę, nie mogą wyleczyć się ze swego wścibstwa. Aha – i jeszcze bardzo chętnie czytają… o życiu innych (popatrzmy na ilustracje, co za ciekawe lektury: tu gazeta „Prosto do ucha”, tam „Plotki” lub „Na uszko”…) i oglądają „Zajadanie na ekranie”. A jakie mają metody podsłuchu, jakie wymyślne przybory! Doskonały satyryczny obraz naszych czasów – dla czytelnika od 5 do 105. A jakie są skutki tego wścibstwa? Proszę przeczytać! I dobrze zapamiętać pointy…

Dorota Gellner jest naprawdę w znakomitej poetyckiej formie. Sięga po coraz ciekawsze (i coraz mniej oczywiste) tematy i pięknie komponuje swoje tomy, znakomicie czerpie z bogactwa polszczyzny, wręcz bawiąc się językiem, a przy tym jest bardzo precyzyjna – w rytmie, rymie wiersza. I – jakby mimochodem, przy okazji – uczy kolejne pokolenia małych Czytelników naprawdę ważnych rzeczy.

 

Dorota Gellner, „Zawiłości miłości”, il. Katarzyna Sadowska, wydawnictwo Wilga 2012.
Dorota Gellner, „Wścibscy”, il. Beata Zdęba, wydawnictwo Bajka 2012.

Recenzja ukazała się w  „Nowych Książkach” nr 2/2013.

Dodaj komentarz