NIKT SZUKA WŁASNEJ DROGI. Małgorzata Strzałkowska, „Zielony, Nikt i gadające drzewo”

zielony-nikt-gadajaceKiedy widzieliśmy ich po raz ostatni, Nikt właśnie wyszedł z ciemności studni i zachłysnął się urodą świata, zaś Zielony, który pomógł mu się wydobyć, cieszył się jego zachwytem, obiecując, że będzie jeszcze piękniej, kiedy wzejdzie słońce. Zielony i Nikt to tytułowi bohaterowie opowieści Małgorzaty Strzałkowskiej o przyjaźni, która nadaje sens życiu, o samotności, która zamienia je w ciąg mijających po sobie bezbarwnych dni i nocy, o radości wspólnego patrzenia na świat, który – dzięki bliskiej osobie – nabiera kolorów.

Jednak kiedy znów ich spotykamy – w wydanym po blisko trzech latach tomie „Zielony, Nikt i gadające drzewo” – Nikt siedzi smutny na drzewie, nie wiedząc, dokąd iść. Wszak „Świat ma aż cztery strony!… A może tylko cztery?…”. I choć rozłożyste drzewo na rozstajach dróg nie jest studnią, a Nikt widzi nad sobą nie tylko fragment, jak niegdyś, ale całe niebo, nie cembrowinę, lecz cztery dalekie drogi prowadzące do ludzi, to nadal jest pełen lęków. Nie potrafi podjąć decyzji, nie wie, czego chce. Znów siedzi, zamiast szukać. I marzy o spotkaniu z Zielonym.

Gdy więc – jak zawsze radosny i beztroski – Zielony (tym razem z pasją poszukujący gadającego drzewa!) zatrzyma się pod jego drzewem, Nikt natychmiast poprosi go o radę, zaufa i wyruszy we wskazanym przez przyjaciela kierunku. Nie znajdzie jednak szczęścia ani na północy – w Mieście Fryzjerów, ani na południu – w Mieście Podskoków, nie uzyska odpowiedzi na ważne dla siebie pytania w domkach z dumnie brzmiącym napisem „Informacja o wszystkim”, nie zagrzeje miejsca wśród tych, co golą, strzygą i czeszą, ani wśród tych, co zdrowi i zadowoleni mogą się nahasać do woli.

„Przynajmniej już wiesz, dokąd nie chciałbyś dojść” – pocieszy go wtedy Zielony. A Nikt… wreszcie wsłucha się w swoje marzenia. „Chciałbym mieć wielki, zielony ogród, pełen maciupeńkich roślinek, krzaków i olbrzymich, potężnych drzew… Podlewałbym je, pielęgnował… I patrzyłbym, jak z małych nasionek powoli, bardzo powoli wyrastają ogromne drzewa, by piąć się w górę, coraz wyżej i wyżej”.

Ale nie tylko Nikt osiągnie swój cel. Również Zielony odnajdzie to, czego szukał; i to dzięki swemu przyjacielowi, tak przecież różnemu od niego – wycofanemu, refleksyjnemu, zagubionemu w świecie, nie doceniającemu roli, jaką odgrywa w życiu Zielonego. Bo w przyjaźni można się pięknie różnić i pięknie dopełniać – jak Zielony i Nikt.

Kolejne lektury tej pełnej metafor opowieści przynoszą nowe odczytania. Bo czyż nie są to także – a może przede wszystkim – rozmyślania o poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi, o sensie błądzenia, o poznawaniu siebie, a także – a może przede wszystkim – opowieść… o Gadającym Drzewie? Drzewie, które można usłyszeć dopiero wtedy, kiedy się wsłucha w siebie. „W ciszy usłyszysz najwięcej”…

Na wiele pytań rodzących się podczas lektury czytelnik będzie musiał sam znaleźć odpowiedź. Oszczędna i precyzyjna w słowach Małgorzata Strzałkowska (to równie ciekawe oblicze autorki jak jej rozwichrzona, pełna temperamentu zabawa z rytmem i rymem, których jest mistrzynią) podarowała nam bowiem wieloznaczną, pełną niuansów historię, którą odczytać można na wiele sposobów – w zależności od wieku, wrażliwości, dojrzałości, doświadczeń. Na mojej „półce na książki ważne i najważniejsze” obydwa te tomy stanęły obok „Małego Księcia” – książki, z którą i do której dorastałam, i która z biegiem czasu wydaje mi się coraz ciekawsza, pełniejsza. Podobnie jak historia o radosnym Zielonym i jego smutnym przyjacielu o wiele mówiącym imieniu Nikt.

Wizerunek Zielonego i Nikta (tak imię swojego bohatera odmienia sama autorka) i ich świat stworzył Piotr Fąfrowicz, którego ilustracje znakomicie dopełniają opowieść (czy pajęczyna na drzewie nie przypomina tej w studni? czy nie buduje podobnego klimatu – choć mamy dzień i trawę w słońcu? czy nie sugeruje, że nie od dziś Nikt siedzi na tym drzewie i myśli?), zapadając w pamięć równie mocno jak słowa.

Przypomnę tylko, że „Zielony i Nikt” Małgorzaty Strzałkowskiej i Piotra Fąfrowicza został wielokrotnie nagrodzony. Otrzymał m.in. główną nagrodę w konkursie na besteller roku, czyli Dużego Donga 2009, wyróżnienie w konkursie IBBY na Książkę Roku 2009, Zieloną Gąskę 2009 (nagrodę Fundacji Zielona Gęś im. K.I. Gałczyńskiego); znalazł się także na Liście Skarbów Muzeum Książki Dziecięcej oraz otrzymał tytuł Biały Kruk 2011 nadawany przez Internationale Jugendbibliothek w Monachium. A wydawnictwo Bajka zapowiada na 2013 rok premierę trzeciego tomu.

 

Małgorzata Strzałkowska, „Zielony, Nikt i gadające drzewo”, ilustrował Piotr Fąfrowicz, Wydawnictwo Bajka, 2012, 24 strony, twarda obwoluta, 210×290 mm.

Dodaj komentarz